Kamil Michniewicz, PZPN, gdzie jest mentorem szkółek piłkarskich i prowadzi wizyty edukacyjne

Kamil Michniewicz, rzecznik urzędu Miejskiego w Rzepinie za pracę w AMP Futbol i brązowy medal mistrzostw Europy otrzymał z rąk prezydenta Andrzeja Dudy brązowy medal zasługi. Obecnie jest członkiem PZPN, gdzie jest mentorem szkółek piłkarskich i prowadzi wizyty edukacyjne.

Renata Hryniewicz: Jakie były Pana pierwsze wrażenia, gdy został Pan mentorem szkółek piłkarskich?

Kamil Michniewicz: To nie jest dla mnie coś nowego, miałem i mam okazję pracować cały czas jako trener edukator Polskiego Związku Piłki Nożnej czy szef wydziału szkolenia Lubuskiego Związku Piłki Nożnej, co wiąże się z tym, że wielokrotnie już podczas kursów trenerskich miałem kontakt i z trenerami i z akademiami w środowiskach piłkarskich. Program Zielony Certyfikat jest to program , który zachęca kluby z mniejszych ośrodków, żeby podnosiły swoją jakość szkolenia i sportowo i organizacyjnie. Tutaj  województwo lubuskie, jakie zostało mi przydzielone no cieszy mnie bardzo, bo będzie okazja, żeby spotkać się z trenerami tych klubów i z samymi klubami, po to, by zachęcać ich do tego, zęby z takich ośrodków jak Rzepin, Ośno Lubuskie, Słubice czy Kowalów wychodzili przyszli kadrowicze Polski, już przecież kilku mamy na swoim koncie.

virtualnetia.com - projektowanie i tworzenie stron WWW

Można coś więcej o certyfikacie? 
Jest to certyfikat wystawiany przez PZPN, który potwierdza, że Akademia Piłkarska szkoli dzieci na wysokim poziomie. Certyfikaty są przyznawane  po spełnieniu wymogów. Przyznaje się je na rok i przez ten rok ja jeżdżę oceniam treningi, daje wskazówki.

Co Pan czuł, gdy medal za zasługi wręczał Panu prezydent Andrzej Duda?
Ogromną dumę i wdzięczność wszystkim, dzięki którym mogłem tam być.

Jakie umiejętności i wartości stara się Pan przekazywać młodym piłkarzom podczas pracy w szkółkach piłkarskich?
Przede wszystkim jest to praca z trenerami, osobami zarządzającymi, bo to oni muszą te wartości przekazywać, starać się wpoić młodym zawodnikom jak najwięcej pozytywnych wartości i moim zadaniem jest to, by w miarę swoich możliwości wesprzeć ich w tych działaniach. Wiemy, że w dzisiejszych czasach jest coraz trudniej pracować z młodzieżą, coraz większe oczekiwania, ale też trudności do tego, żeby dotrzeć do takiego młodego zawodnika/zawodniczki, dlatego na pewno jestem tutaj po to, żeby tym trenerom pokazać, że dobra praca, profesjonalna praca, ciężka praca, zawsze przynosi efekty i trzeba być cierpliwym i konsekwentnym.

Jakie korzyści widzi Pan w prowadzeniu wizyt edukacyjnych dla młodych zawodników?
Na pewno trenerzy, wiedząc, że taka wizyta się odbędzie są bardziej skoncentrowani, przygotowują się do takiego treningu lepiej, co ma wpływ na jakość treningu. Uwagi i sugestie, które przekazuję zazwyczaj służą temu, żeby jakość treningu podnosić, żeby zwiększać takie aspekty jak intensywność, realność gry, te elementy, które w praktyce prowadzą do tego, że taki młody zawodnik ma więcej możliwości kontaktu z piłką podczas treningu, więcej gier zbliżonych do takich, jakie będzie miał w rozgrywkach ligowych, a co za tym idzie większe szanse do rozwoju sportowego.

Czy  doświadczenie w AMP Futbol pomaga Panu jako mentorowi szkółek piłkarskich? Jeśli tak, to w jaki sposób?
Praca w AMP to nie była praca, a ogromna przyjemność i wyróżnienie. Specyfika oczywiście była wyjątkowa, bo były to osoby z niepełnosprawnościami, ale osoby o bardzo silnych charakterach. Tutaj przede wszystkim to, czego mnie ta praca w kadrze nauczyła, to to, że często bardziej niepełnosprawne są osoby, które grają w piłce 11-osobowej, które chcą realizować coś po najniższej linii oporu i to pokazuje, że czasami warto jest spojrzeć na takich zawodników jak na futbolistów, którzy są prawdziwymi herosami, że mimo przeciwności można robić coś dużo bardziej profesjonalnie, niż nawet tutaj u nas na boiskach piłkarskich i o tym dość często mówię, do tego też zachęcam by dawać z siebie dużo więcej, bo piłka nożna jest w głowie nie w nogach i trzeba to kochać, trzeba w to wierzyć i wtedy na pewno można osiągnąć sukces sportowy.

Jakie korzyści dla młodych sportowców widzi Pan w prowadzeniu wizyt edukacyjnych dla zawodników?
Są to wyzwanie, jakie niesie ze sobą cywilizacja, to jest to, że dzisiaj wyciągnąć dzieciaka na trening jest dużo ciężej niż było to jeszcze paręnaście lat temu, kiedy tych pokus nie było zbyt wiele. Doskonale sobie dziś zdajemy sprawę, że w erze smartfonów, w erze tabletów i innych multimediów jesteśmy skazani na to, że musimy wysilić się dużo bardziej, żeby takiego zawodnika zachęcić. Duży problem jest też w erze mentalnej młodego zawodnika, który się często pojawia, czyli ta strefa komfortu wprowadzana z każdej strony. Na przykład nadopiekuńczość powoduje bardzo często to, że dzieci nie radzą sobie w sytuacjach trudnych, czy to na boisku, czy to poza nim. Jest to aspekt nad którym trzeba dużo bardziej uwagi poświęcić, niż jeszcze parę czy paręnaście lat temu. To są chyba te najtrudniejsze aspekty.

Jakie cele stawia Pan sobie jako mentor i jak zamierza Pan dalej rozwijać swoją pracę w tej roli?
Przede wszystkim zależy mi, żeby jak najwięcej przekazać tej wiedzy, którą sam otrzymuję i którą mam przyjemność zdobyć podczas różnego rodzaju szkoleń, które są organizowane przez PZPN, ale nie tylko. Ważne dla mnie jest też to, żeby przekazać trenerom, którzy dopiero wchodzą w zawód trenera, którzy dopiero zbierają pierwsze doświadczenia w pracy z grupą, bo to to jest bardzo ważne, nie tylko wiedza, sam trening, ale przede wszystkim zarządzanie grupą. I to jest dla mnie najważniejszym celem, żeby wszystkie swoje doświadczenia, które udało mi się zdobyć, wszystkie te rzeczy, które się sprawdziły, ale też te, które się nie sprawdziły, czyli te doświadczenia bardziej negatywne, też trzeba o nich mówić po to, by ci młodzi trenerzy błędów, które ja kiedyś popełniałem unikać.

Rady dla młodych piłkarzy, którzy chcieliby odnieść sukces w przyszłości, na podstawie swojego doświadczenia?
Na pewno nie ma tutaj złotego środka, każdy zawodnik jest indywidualny, jest inny, ale na bazie tego, co przez te kilkanaście lat udało mi się zaobserwować, to jest przede wszystkim ogromna determinacja i zaangażowanie. Nie trzeba mieć wielkiego talentu, by wzbić się na większy poziom sportowy. Wielokrotnie widziałem zawodników, którzy posiadają ogromny talent, ale nie byli pracowici i rzetelni w tym, co robili i bardzo często na kolejnych etapach szkolnych odpadali, a znałem również zawodników, których poziom piłkarski oceniłbym na średni, ale mieli ogromną determinację, ogromną chęć pracy, trenowali dużo więcej niż ich rówieśnicy i osiągali duże sukcesy sportowe. I to pokazuje, że ciężka praca popłaca i do tej ciężkiej pracy zachęcam tych młodych zawodników, którzy marzą o karierze piłkarza, o karierze zawodnika profesjonalnego.

Jest Pan rzecznikiem Urzędu Miejskiego w Rzepinie. To bardzo wiele obowiązków. Jak Pan godzi pracę na rzecz PZPN z rolą rzecznika?
Udaje się pogodzić obie prace doskonale. Praca rzecznika i Trenera często wybiega poza 8 godzinne ramy. To są popołudnia, wieczory, weekendy. Grunt to dobrze to sobie zaplanować i mieć takich przełożonych jakich ja mam, dzięki którym chce się robić po prostu więcej! Jedyny i największy minus jest taki, że w domu często bywam gościem ale staram się nad tym cały czas pracować.