Fot. Nadodrzański Oddział Straży Granicznej

Rośnie zaniepokojenie wśród mieszkańców Kunowic, którzy coraz częściej obserwują sytuacje, w których pojazdy Straży Granicznej prowadzą pościgi za samochodami, przez tereny tej miejscowości. Jak twierdzą ich bezpieczeństwo jest zagrożone, a efekty działań straży granicznej widoczne są na publikowanych materiałach w lokalnych mediach słubickich. Rzecznik straży Granicznej wyjaśnia jednak, iż działania przeprowadzane przez funkcjonariuszy są zawsze adekwatne do zastanego zagrożenia i zawsze w sposób rozważny i bezpieczny.

W związku z tym tematem dostaliśmy list na skrzynkę mailową od mieszkańca, który w imieniu mieszkańców Kunowic poprosił o zainteresowanie się tematem bezpieczeństwa ludzi, a zwłaszcza dzieci podczas pościgów, które w ramach swoich działań podejmują strażnicy graniczni.

Mieszkaniec: „Bezpieczeństwo jest zagrożone”

Według mieszkańca niepokojące są nie tylko prędkości, z jakimi prowadzone są pościgi, dochodzące nawet do 150 km/h i 200 km/h, ale także ryzyko dla osób postronnych, w tym dzieci. Jak zaznacza,  strach przed ewentualnymi konsekwencjami dla jego dzieci stale mu towarzyszy.

– Jednym słowem destrukcja. Przy minimalnej wyobraźni łatwo sobie zdać sprawę, jakie konsekwencje takich działań mogą dotknąć postronne osoby, w tym dzieci. Sam żyję w nieustannym strachu przed skutkami takich działań, ponieważ moje dzieci spędzają dużo czasu na świeżym powietrzu – czytamy w korespondencji od mieszkańca. – Ściągnąłem sobie ustawę o straży granicznej i powiem więcej ! Nie ma tam pojedynczego artykułu, który nakazywałby ścigać przestępstwo paserstwa. Tutaj rodzi mi się w głowie konkretne pytanie – w imię czego funkcjonariusze straży granicznej ryzykują życiem naszych bliskich i w szczególności dzieci? Bo zmierza to tylko w jednym kierunku i niestety jest to czyjaś zguba kiedy ten skradziony samochód kolejnym razem uderzy w moje dzieci czy innych mieszkańców.

„Dlaczego pościgów nie ma po stronie niemieckiej?”

Zdaniem mieszkańca niepokojące jest także to, że samochody, którymi Straż Graniczna prowadzi pościgi, często są pochodzenia niemieckiego, co rodzi pytania o skuteczność i celowość takich działań, zwłaszcza gdy bierze się pod uwagę ryzyko dla życia i zdrowia mieszkańców. Nie znajduje również żadnych artykułów na temat pościgów prowadzonych na terenie Niemiec.

– Skradzione samochody przejeżdżają ponad 100 kilometrów przez Niemcy żeby pościg zaczęła polska Straż Graniczna! NIEMIECKIE SAMOCHODY!. Czy kiedykolwiek pojawił się artykuł o pościgu przez tereny wiejsko-miejskie na terenie naszych sąsiadów zza odry?! Ja takiego nie znalazłem – podkreśla.

Rzecznik straży odpowiada

Rzecznik Straży Granicznej Nadodrzańskiego Oddziału wyjaśnia, iż funkcjonariusze codziennie sumiennie wykonują swoje obowiązki, zapobiegając nielegalnej migracji i innym formom przestępczości granicznej. Zapewnia również, że działania te przeprowadzane są w sposób bezpieczny zarówno dla mieszkańców, jak i funkcjonariuszy. Jednakże, w przypadku dynamicznych zdarzeń, takich jak pościgi, mogą wystąpić utrudnienia dla innych użytkowników drogi.

– Wszystkie podejmowane przez funkcjonariuszy Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej działania lub czynności służbowe zawsze przeprowadzane są w sposób bezpieczny dla mieszkańców strefy przygranicznej oraz oczywiście dla samych funkcjonariuszy. Jesteśmy formacją, której funkcjonariusze, wykonując swoje obowiązki, przyczyniają się do zachowania bezpieczeństwa i spokoju mieszkańców. Nasi funkcjonariusze 24 godziny na dobę patrolują ulice miast i wsi, legitymują wytypowane osoby i pojazdy, po to aby mieszkańcy mogli czuć się bezpiecznie – tłumaczy por. SG Paweł Biskupik, rzecznik prasowy Komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej

– Oczywiście w przypadku niektórych dynamicznych zdarzeń, np. pościgu za kierowcą, który zignorował sygnały funkcjonariuszy do zatrzymania pojazdu, mieszkańcom mogą przeszkadzać włączone w samochodzie służbowym sygnały świetlne i dźwiękowe ostrzegające podczas pościgu innych użytkowników drogi. Chciałbym podkreślić, że takie dynamiczne działania przeprowadzane są przez funkcjonariuszy naszego oddziału zawsze adekwatnie do zastanego zagrożenia i zawsze w sposób rozważny i bezpieczny, zarówno dla mieszkańców, jak i dla funkcjonariuszy Straży Granicznej – dodaje.

Pomimo zapewnień ze strony Straży Granicznej o bezpieczeństwie i rozsądności prowadzonych działań, obawy mieszkańców Kunowic są zrozumiałe, zwłaszcza gdy chodzi o ryzyko dla dzieci i innych osób przebywających na terenie, którym odbywają się pościgi.

Czy jest na to jakieś rozwiązanie? Jak myślicie? Zapraszamy do dyskusji.