Stańsk to malutka wioska w gminie Górzyca, powiat słubicki.

Mieszkańcy Stańska są wstrząśnięci tragicznym wydarzeniem, które miało miejsce w sobotni wieczór. Mężczyzna zaatakował nożem trzy osoby, pozostawiając jedną z nich w stanie krytycznym. Poszkodowany mieszkaniec Stańska do tej pory jest w śpiączce.

„Mężczyzna strzelał petardami w dom sąsiada w nocy z soboty na niedzielę. Gdy ten wyszedł, by zapytać, dlaczego strzela petardami po oknach i drzwiach, został napadnięty. Dźgnął sąsiada trzy razy – w płuco i gdzieś koło serca. Teraz leży w śpiączce farmakologicznej. Wydawało się, że był nastawiony na agresję, mając przy sobie nóż. Celowo strzelał petardami, by wywabić sąsiada z domu. Do pomocy ruszyło dwóch kolegów, którzy także odnieśli obrażenia” – tak relacjonują to mieszkańcy Stańska, z którymi rozmawialiśmy.

Obie rodziny są spokojne i nie miały wcześniej kontaktów z prawem.

Prokuratura przedstawia nieco inną, dokładniejszą wersję zdarzeń:

– Do zdarzenia doszło w sobotę po 23.00. Pokrzywdzony i jego żona wyszli ze znajomymi, którzy ich odwiedzili i mieli odjechać. Przed pożegnaniem odpalili petardę, by odstraszyć wilki, które często zbliżały się do domostwa (dom znajduje się przy lesie – red.). W odpowiedzi wściekły na hałas sąsiad zabrał całą paczkę petard i zaczął nimi strzelać dosłownie w kierunku domu sąsiada – mówi prokurator Wojciech Kwiek.

– Małżeństwo ze znajomymi zaczęli się chować, jednak po chwili mężczyźni ruszyli w kierunku sąsiada, by zwrócić mu uwagę, że może zrobić komuś krzywdę. Wtedy ten wyjął nóż i zaatakował mężczyzn. Dwóch odniosło niewielkie obrażenia, u sąsiada natomiast przebił płuco, ranił brzuch i klatkę piersiową. Na szczęście nie trafił w serce.

Prokurator zaznacza też, że rany były poważne i gdyby nie szybka pomoc medyczna, doszłoby do wykrwawienia. W tej chwili poszkodowany jest w stanie śpiączki.

Podejrzany nie był pod wpływem alkoholu ani narkotyków. Nóż miał służyć do otwarcia paczki z petardami.

Z wywiadu wynika, że obie rodziny są spokojne, pracujące i dbające o dom i rodzinę. Żaden z członków obu rodzin nie miał wcześniej kontaktów z prawem.

Mężczyzna, który zaatakował jest aresztowany. Ma już postawiony zarzut: spowodowanie ciężkiego obrażenia ciała (art. 156 kodeksu karnego). Grozi mu od trzech lat pozbawiania wolności. Wyrok nie może być w zawieszeniu.