16 maja w Laskach Lubuskich wydarzyło się coś naprawdę wyjątkowego. W świetlicy wiejskiej spotkali się obecni mieszkańcy, dawni mieszkańcy, którzy wyjechali przed laty, a także młodsze pokolenie, które dziś tworzy historię tej niewielkiej miejscowości. Były wspomnienia, stare fotografie, śmiech, wzruszenie i łzy, których nikt nie próbował ukrywać.
Na wiejskiej świetlicy rozłożono stare fotografie sprzed kilkudziesięciu lat. Mieszkańcy podchodzili do nich z ogromnym wzruszeniem, odnajdując znajome twarze, dawne domy i miejsca, które dziś wyglądają już zupełnie inaczej. Padały pytania: „Pamiętasz, kto tu mieszkał?”, „A tutaj był przecież sklep”, „Tu bawiliśmy się jako dzieci”.
Spotkanie zorganizowała Rada Sołecka Lasek Lubuskich.
– Będziemy razem wspominać dawne czasy. Mieszkańcy właśnie oglądają te fotografie, wspominają, gdzie kto mieszkał, opowiadają o swoim dzieciństwie i życiu tutaj. Dowiedzieliśmy się nawet, że kiedyś w Laskach były trzy sklepy. Będzie mnóstwo ciekawych historii. Jestem po prostu wzruszona tym wszystkim, mam ciarki. To przepiękny dzień… – mówiła przed oficjalnym rozpoczęciem sołtys Magdalena Kowalczyk.
Powrót do przeszłości
Atmosfera była niezwykła, bo dla wielu osób to nie było zwykłe spotkanie. To był powrót do domu i do wspomnień sprzed kilkudziesięciu lat.
– Wraca się do wspomnień. Przede wszystkim myślę tutaj o rodzicach, którzy już nie żyją – mówiła była mieszkanka Maria Skalska. – Są tu osoby, których nie widziałam od lat, ale od razu je poznałam. Wiele się w Laskach zmieniło i bardzo mnie to cieszy. Wyprowadziłam się w 1970 roku, ale często wracam, bo mam tutaj działkę. Zawsze wracam z wielkim sentymentem…
Ogromne emocje towarzyszyły 83-letniej Paulinie Adamczyk z domu Gulbińska. Gdy zaczęła wspominać młodość, jej oczy napełniły się łzami.
– Na tej świetlicy spędziłam swoje młode lata. Było cudownie. Organizowaliśmy tutaj wiejskie zabawy, przyjeżdżali ludzie z innych miejscowości. Naprawdę pięknie wspominam tamte czasy – mówiła ze wzruszeniem.
Dawne życie w Laskach wspominała również Irena Stolarek.
– Mieszkałam tutaj do lat 90. Pracowałam w sklepie, dzieci się tu chowały, chodziły do szkoły. Jest tu dziś wiele osób, które wyprowadziły się przed laty, a z którymi zawsze miałam dobry kontakt. Możemy się spotkać i powspominać – opowiadała.
Nie brakowało momentów, które chwytały za serce. Kolejna z mieszkanek, Danusia Stolarek z domu Szczepańska, nie kryła łez.
– Miałam tu wspaniały dom, byłam bardzo szczęśliwa. To były najlepsze lata mojego życia. Chciałabym choć na chwilę do nich wrócić – mówiła drżącym głosem.
Przy wspólnym stole siedziała także Pani Winiarska z Pamięcina. Choć nie mieszkała w Laskach, ta miejscowość od zawsze była jej bliska.
– Tutaj miałam przyjaciół. Chodziliśmy razem do szkoły w Pamięcinie, bo w Laskach szkoły nie było – wspominała.
Przesiedlenie, gospodarstwo i wspomnienia
Wspomnieniami podzieliła się także rdzenna mieszkanka Zofia Szczerbin, która mieszka w Laskach do dziś. Jej opowieść była prawdziwą podróżą do dawnych czasów.
– Kiedyś było wesoło, a dzisiaj jest tak jakoś smutno. Ludzie jadą do pracy, a wieś robi się pusta. Dawniej było zupełnie inaczej. Były zabawy, wesela, wszystko było takie radosne – wspominała pani Zofia.
Z uśmiechem opowiadała także o codziennym życiu sprzed lat.
– Miałam krowy i oddawałam mleko. Pół wsi przychodziło z kankami. Wystawiałam wielkie bańki na stół i rozlewałam mleko. Ale jakie to były spotkania… Człowiek z każdym porozmawiał, pośmiał się. Nikt się tak nie spieszył jak dziś.
W jej głosie słychać było zarówno nostalgię, jak i ogromną siłę. Pani Zofia przeżyła w Laskach niemal całe życie.
– Pochowałam dwóch mężów. W Laskach mieszkają moje trzy córki i syn – mówiła.
Zapytana o to, jak trafiła do tej miejscowości, opowiedziała historię, która dla wielu rodzin była początkiem nowego życia na ziemiach zachodnich po wojnie.
– Urodziłam się w Koninie, ale tam były wielkie wichury, powodzie i podtopienia. Domy zostały zniszczone i ludzie zaczęli szukać nowych miejsc do życia. Wtedy na ziemiach zachodnich było dużo wolnych domów i mieszkań. Wszyscy ruszyli tutaj. Wysiedliśmy z pociągu i chodziliśmy po wsiach. Jedni wybierali domy w Lisowie, inni w Golicach, Pamięcinie, Laskach czy Radówku. Ja pierwszą klasę zaczęłam właśnie tutaj – opowiadała.
Czas się zatrzymał. Wspomnienia ożyły
Spotkanie nie ograniczyło się jedynie do wspomnień przy stołach. Na mieszkańców czekał wspólny obiad, kawa i domowe ciasta. Był czas na rozmowy, śmiech i wspólne oglądanie fotografii sprzed lat.
Jednym z najbardziej wzruszających momentów był wspólny spacer po wsi. Dawni mieszkańcy zatrzymywali się przy swoich dawnych domach, wskazywali miejsca, gdzie kiedyś mieszkali, bawili się i dorastali. Każdy miał swoją historię do opowiedzenia. Jedni wspominali rodzinne gospodarstwa, inni dawne sklepy, zabawy czy sąsiadów, których już nie ma.
Przewodnikiem tego spaceru stała się Anna Szczerbin, która historię całych Lasek Lubuskich zna niemal od podszewki. Opowiadała o każdym miejscu, dawnych mieszkańcach, domach i wydarzeniach sprzed lat, odpowiadając na pytania uczestników spotkania. Dla wielu osób okazała się prawdziwą i niezastąpioną skarbnicą wiedzy o historii wsi.
Dla dawnych mieszkańców był to nie tylko spacer po miejscowości, ale przede wszystkim podróż do świata dzieciństwa i młodości, który dziś istnieje już głównie w pamięci.
Dla wielu osób była to podróż do świata dzieciństwa i młodości, który istnieje już głównie w pamięci.
Podziękowania od pani sołtys
Na zakończenie spotkania nie brakowało emocji. Jak podkreślała sołtys Magdalena Kowalczyk, był to dzień pełen wzruszeń, ale także ogromnej radości.
– Wielokrotnie łzy ze wzruszenia cisnęły się do oczu, ale były też łzy ze śmiechu. Ci ludzie są po prostu wspaniali. Patrząc na nich, na ich reakcje, wspomnienia i emocje wiem, że pomysł tego spotkania był idealnym ruchem. To spotkanie dało tym ludziom bardzo dużo szczęścia i wzruszeń. Dla wielu z nich był to powrót do najpiękniejszych chwil życia – mówi dziś pani sołtys.
Podkreśla również, że organizacja wydarzenia była wspólnym wysiłkiem mieszkańców i rady sołeckiej.
– Chciałabym bardzo podziękować całej radzie sołeckiej za pomoc i zaangażowanie, ale przede wszystkim Żanecie, która włożyła ogrom pracy w to, aby to spotkanie było na tak wysokim poziomie. Żeby było przytulnie, ciepło i żeby ludzie po prostu poczuli się tutaj dobrze. Bez niej naprawdę nie dałabym rady – dodała.
Tego dnia w Laskach Lubuskich nie liczył się czas ani odległość. Liczyli się ludzie, wspomnienia i poczucie, że mimo upływu lat nadal są jedną wielką rodziną.
To spotkanie pokazało, że choć lata mijają, a ludzie rozjeżdżają się po świecie, rodzinne strony na zawsze pozostają w sercu. Wspomnienia dzieciństwa, pierwszych przyjaźni, zabaw i codziennego życia w małej wsi nadal łączą mieszkańców, niezależnie od tego, gdzie dziś mieszkają.
Można powiedzieć, że 16 maja w Laskach Lubuskich na kilka godzin czas zatrzymał się w miejscu. A wspomnienia sprzed dekad znów ożyły.
Czytaj też: Wędrówka po gminie Górzyca. Zaglądamy do Lasek Lubuskich

























































