fbpx

– Błagamy gminę o godne warunki, ale to na nic… – mówi 80-letnia Janina Obiała [FOTO, WIDEO]

80-letnia Janina Obiała i niepełnosprawny Tadeusz Pietrzycki mieszkają w warunkach, które trudno nazwać mieszkalnymi. Żeby choć trochę je zobrazować: WC znajduje się zaraz po otwarciu drzwi z korytarza, nie ma ciepłej wody, a staruszkowie myją się w misce. Ich mieszkanie znajduje się na drugim piętrze. Żeby wejść trzeba pokonać bardzo strome schody. Pan Tadeusz nie chodzi od miesięcy, natomiast kobiecie wejście po schodach zajmuje godzinę.

Aktualizacja: Mamy wspaniałe wieści! Pani Janina i niepełnosprawny pan Tadeusz otrzymali od gminy mieszkanie na parterze
– Bardzo się cieszymy, babcia w końcu będzie mogła bez problemów wyjść na dwór, a Tadeusz po wielu miesiącach zobaczy świat – mówi wnuk Mariusz Sobalski .

Mieszkanie jest do remontu, ale z tym nie ma problemu, bo dzieci i wnuki sami zabiorą się za prace i pokryją koszty materiałów, by babcia mieszkała w godnych warunkach.

słubicka 5, 69 108 cybinka (1)

Bardzo się cieszymy z tych wiadomości i życzymy starszym Państwu dużo zdrówka i sił, a miastu Witnica dziękujemy za pochylenie się nad tematem.

Nie chcemy pomocy, błagamy o mieszkanie

Od trzech lat rodzina prosi o inny lokal, ale do tej pory gmina nie zaproponowała warunków, które byłyby odpowiednie dla starszych, schorowanych ludzi. 

– My nie chcemy żadnych pieniędzy z opieki społecznej. Nie chcemy jedzenia, opału, nie chcemy nic. Błagamy gminę o lokal, który umożliwi naszym bliskim bezpieczne wyjście z domu i godziwe warunki. Lokal może być do remontu. Dzieci i wnuki odremontują na własny koszt – mówi wnuczek Mariusz Sobalski, który poprosił nas o interwencję w sprawie. 


Pomimo, że temat dotyczy gminy Witnica nie odmówiliśmy pomocy tej rodzinie. Pojechaliśmy na miejsce, by sprawdzić jak wygląda sytuacja. Już przy samym wejściu, po otwarciu drzwi z korytarza głównego natknęliśmy się na… WC (!). 

– Sami zrobiliśmy, żeby dziadki nie załatwiali się do wiaderka. Nie było możliwości usytuowania WC w innym miejscu, wiec jest tuż przy drzwiach wejściowych  – mówi wnuczek.  

Wchodzimy do kuchni. Miejsca jest co najwyżej dla dwóch osób, a i tak trudno jest się poruszyć. Przy suficie zasłonięte sztucznymi kwiatami zwisają kable elektryczne. Na ścianach wilgoć. I choć jest posprzątane, cała kuchnia sprawia wrażenie przytłaczającej. Jak się okazuje kuchnia tutaj nie tylko pełni rolę kuchni, ale także łazienki. Żaby się umyć staruszkowie muszą nagrzać wody w czajniku i wlać sobie do miski. 

sŁubice zaprasza białe ilovesłubice

–  Najpierw myję Tadka w pokoju, bo on nie chodzi i sam o czystość koło siebie nie możliwości zadbać. Potem znów gotuję wodę i napełniam miskę dla siebie. Jest ciężko, bo trzeba się schylać, a mnie bolą biodra, nogi i plecy. Jest ciężko… – kobieta zaczyna płakać. 

Jakby tego było mało w mieszkaniu są piece kaflowe i żeby było ciepło, trzeba nanieść drewna i węgla.

– Gdyby nie dzieci i wnuki, to ja nie wiem co by z nami było. Marzlibyśmy. Tadeusz nie chodzi, a ja ledwo co, więc nie dałabym rady przynieść opału – mówi pani Janina.

– Zawsze ktoś do babci wpadnie i jakoś sobie radzimy, ale nie jest łatwo. Każdy ma swoją pracę, rodzinę, dzieci. Mama pracuje za granicą, wraca zmęczona i musi jeszcze do babci lecieć, żeby pomóc. To nie jest tak, że nie chcemy, ale naprawdę trudno jest to wszystko pogodzić. Tak czy siak, codziennie ktoś tu jest, ale gdyby babcia mieszkała, w warunkach jakich ludzie mieszkają, sama dawałaby radę, nie byłaby aż tak bardzo zależna – mówi pan Mariusz. 

Wchodzimy do pokoju. To kolejne maleńkie pomieszczenie. Na sufitach plamy po deszczu, a przy krawędziach czarna wilgoć. Okna są drewniane, nie domykają się. Czuć stęchliznę.

Kredens, stół, piec i wersalka, na której sypiają pani Janina i pan Tadeusz, bo drugiego łóżka wcisną już się nie da. Wszystko to zajmuje tyle miejsca, że ciężko jest się poruszyć. Obok kredensu stoi jeszcze wózek inwalidzki pana Tadeusza, ale nie ma możliwości, żeby się na nim w pomieszczeniu poruszył. Jest za ciasno. 


– Siedzi od prawie roku na łóżku, bo nie damy rady go znosić i wnosić na dwór. Schody są zbyt strome. Gdyby miał możliwość usiadłby na wózek i się dotlenił, a tak siedzi wpatrzony w podłogę, bez chęci do życia…  – mówi pan Mariusz. 

Pan Tadeusz nie patrzy na nas, nic się nie odzywa. Widać, że czuje się zażenowany całą sytuacją i tym, że ktoś widzi warunki, w jakich mieszka. Mężczyzna jest po dwóch operacjach kości uda i  udarze. Ma sparaliżowaną prawą stronę. 

Chodzę i proszę, ale to na nic…

Mieszkanie jest własnością gminy.

– Od trzech lat chodzę i błagam, żeby nam dali lokal z łazienką. Mieszkanie, gdzie nie ma schodów. Wiemy, że takie lokale były, ale gmina dała je komuś innemu. Ja  wiem, że uważają, że jestem natrętna, bo już w drzwiach wejściowych krzyczą do mnie, że nie ma mieszkań. Burmistrz czasami zejdzie na dół i też powie, że nic nie ma. Nawet nie zdążę nic odpowiedzieć, a jego już nie ma. To upokarzające… – znów płacze pani Janina. 

sŁubice zaprasza białe ilovesłubice

Choć próbuje powstrzymać wybuch płaczu, każde nasze pytanie, wywołuje kolejne łzy. 

 – Bo chcielibyśmy ostatnie lata spędzić w warunkach, które nadają się do mieszkania. Z wanną, z toaletą, z ciepłą wodą…  Przecież  z nami będzie coraz gorzej, ja już ledwo daję radę wchodzić i schodzić po schodach…  – mówi kobieta. 

Co na to gmina? 

– W gminie Witnicy występuje problem braku mieszkań. Pani Janina Obiała zwróciła się do gminy z wnioskiem o zamianę zajmowanego lokalu na inny. Gmina dwukrotnie proponowała pani Janinie dwa lokale na zamianę. Zainteresowana odmówiła przyjęcia lokali z uwagi na mały metraż czy stan techniczny lokalu. Na tej chwili oczekuje na liście ubiegających się o zamianę lokalu z zasobów gminy – odpowiedziała zastępca kierownika wydziału inwestycji Agnieszka Kołcz. 

słubicka 5, 69 108 cybinka (1)

– Mieszkania, które proponowała gmina starym, schorowanym ludziom to już przechodzi ludzkie pojęcie. . . Pierwsze to jeden pokój i korytarz, a w korytarzu kuchenka gazowa. Bez łazienki, bez toalety.  Drugie mieszkanie, to z jakiegoś gołębnika bez tynków i niczego. Nie było dosłownie nic, poza  smrodem  gołębi. Jak w ogóle można komuś takie coś proponować! – denerwuje się wnuk. 

Próbowaliśmy się wielokrotnie dodzwonić do burmistrza Dariusza Jaworskiego, niestety nie odbierał od nas telefonu. 

– Tak od lat, ja też dzwonię pytam, proszę. Wszystko na nic. Mieszkania dostają ludzie, którzy nie potrzebują pomocy. Zdrowi, młodzi. Nie wiem czym kieruje się gmina, a chętnie bym się dowiedział – mówi pan Mariusz.  

Zapytaliśmy o to gminę. Podaliśmy przykład jednego z mieszkań, które w ostatnim czasie zostało komuś przydzielone. Niestety nie uzyskaliśmy odpowiedzi. 

Baner Brand Cy
Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Podcast Słubice