fbpx

Marta Szlachetka: Nie mogę się pogodzić z tym, że na terenie przygranicznym, w szkołach państwowych pierwszym językiem obcym jest język angielski

Jak bardzo na naszym pograniczu potrzebny jest język niemiecki? Jak powinna wyglądać nauka? Czy warto znać ten język? – na te i inne pytania odpowiada Marta Szlachetka, absolwentka studiów magisterskich na kierunku filologia germańska, która od 2014 r. z powodzeniem prowadzi Szkołę Języka Niemieckiego. 

 

Renata Hryniewicz: Od 8 lat uczy Pani języka niemieckiego dzieci, młodzież i dorosłych . Dlaczego właśnie ten język?

 

Marta Urbanek Szlachetka: Wychodzę z założenia, że mieszkając przy niemieckiej granicy to nie język angielski to nasz mus, a język niemiecki to plus. Tutaj zdecydowanym atutem dla każdego pracodawcy – zarówno w naszym regionie przygranicznym, jak i na sąsiednich terenach za Odrą- jest znajomość języka niemieckiego. Cały czas nie mogę się pogodzić z tym, że na terenie przygranicznym, w szkołach państwowych pierwszym językiem obcym jest język angielski. Każdy z nas zna kogoś, może ma w rodzinie, a może nawet sam codziennie dojeżdża do pracy w Niemczech.

 

Kiedyś zapytałam moich dorosłych kursantów, którzy pracują po niemieckiej stronie, czy ich dzieci uczą się języka obcego. Odpowiedzieli mi: tak, języka angielskiego oczywiście! A ja się zapytałam, dlaczego to nie j.niemiecki? I dopiero wtedy dotarło do nich, jak ważna jest nauka tego języka, dlaczego sami chodzą na kurs i przyznali, że żałują, że żałują, że wcześniej nie trafili na kurs- najlepiej już w szkole podstawowej.

 

Czyli warto, a nawet trzeba, w tym regionie uczyć się właśnie języka niemieckiego…

 

To nam otwiera granice, daje ogromne możliwości, rozwija nas. Możemy podjąć naukę w sąsiednim kraju lub wyjechać na wymianę, dostać wymarzoną pracę, możemy bez ograniczeń zwiedzać i poznawać innych ludzi- i to nie tylko w Niemczech. Jest mnóstwo krajów, gdzie możemy swobodnie porozumiewać się w tym języku. Ja wyjeżdżając na wakacje jeszcze nigdy nie spotkałam się z sytuacją, gdzie nie dogadałabym się po niemiecku- czy to w Hiszpanii czy Turcji.

 

Czy Pani zdaniem tutaj – na granicy, dużo ludzi zna język niemiecki na tyle, żeby dogadać się z sąsiadem zza Odry?

 

Często słyszę: „coś tam umiem powiedzieć”, albo „Kali jeść, Kali pić, ale ważne, że się dogadam”. Oczywiście! To świetnie, że próbujesz, ale jak długo możesz komunikować się w ten sposób? Kiedy kursant zauważa, że to nie jest najlepszy sposób, przychodzi do mnie, bo wie, że tego potrzebuje. Kiedy chce być w pracy traktowany poważnie, kiedy wie, że może podpisać lepszy kontrakt z klientem, awansować na lepsze stanowisko pracy, to ja wiem, jak mu pomóc.

 

Jak powstała szkoła, skąd pomysł?

 

Jestem osobą, która kocha ludzi. Kocham pracę z ludźmi, bezpośredni kontakt z nimi i ogromną satysfakcję, którą daje mi nauczanie. Nauczanie jednak nie w tradycyjny sposób, tylko takie, które jest zgodne z moimi założeniami tego, jak powinna nauka wyglądać. Malutkie grupy (max.6 osób), zajęcia indywidualne, wspaniała atmosfera, brak oceniania, najnowocześniejsze metody i pomoce dydaktyczne, a przede wszystkim ciągły rozwój jednak w tempie dostosowanym indywidualnie do każdego ucznia- to wszystko jest receptą na pokochanie języka niemieckiego nawet przez uczniów, którzy wcześniej mieli problemy w szkole i nie polubili tego języka. Bardzo chciałam stworzyć takie miejsce, które będzie zupełnie odstawać od tradycyjnej szkoły. W 2014 roku, czyli zaraz po studiach i z głową pełną inspiracji, postanowiłam stworzyć moje własne miejsce- szkołę języka niemieckiego.

 

 

Czy szkoła skupia się jedynie na nauce języka? Jeśli nie, to czego może oczekiwać kursant? 

 

Szkoła działa już 8 lat – od 2014 roku. Oprócz nauczania współpracowałam z kostrzyńskimi firmami, z niemiecką szkołą w Nauen i szkołą w Gorzowie oraz  przy projektach naszego Euroregionu. Chcąc realizować nasze pomysły, stajemy się centrum edukacyjnym, ponieważ oprócz języka niemieckiego, prowadzimy również zajęcia w obszarze edukacji wczesnoszkolnej oraz wspieramy wczesną naukę czytania dzięki szkoleniom w najlepszym centrum szkoleniowym w Polsce- w Centrum Metody Krakowskiej.

 

Jaka jest grupa docelowa? 

 

W mojej szkole języka niemieckiego uczą się dzieci od 7 roku życia, młodzież i dorośli. Nasza najstarsza kursantka była w wieku przedemerytalnym. Na zajęciach Wczesnej Nauki Czytania metodą Krakowską, które prowadzi logopeda, są grupy-4-5 lat oraz 6-7 lat.

 

Ogromną satysfakcję daje mi praca zarówno z dziećmi i młodzieżą, jak i z dorosłymi. Uwielbiam patrzeć, jak się rozwijają i przełamują kolejne bariery, w tym barierę językową- strach przed mówieniem. Z tego powodu organizuję też spotkania przy kawie z niemieckim Native Speakerem.

 

 

Jaki jest Pani sposób na naukę języka, żeby było przyjemnie, ale też, żeby wiedza była wystarczająca? 

 

Na co dzień nauczam swoimi metodami oraz w oparciu o tradycyjne metody akwizycji języka. Czerpię inspiracje ze szkoleń prowadzonych przez metodyków i szukam nowoczesnych rozwiązań. Szkolenia są obecnie bardziej dostępne niż kiedykolwiek, więc staram się uczestniczyć we wszystkich tych, które sprawią, że lekcje będą jeszcze bardziej atrakcyjne. Prowadzę szkołę w oparciu o zasadę: ”Uczę się, bo chcę!- StressFree”, czyli w duchu szkoły demokratycznej. Czerpię garściami z najnowszych metod aktywizujących ucznia oraz z tych sprawdzonych np. w edukacji domowej. Moja szkoła niewiele ma wspólnego ze szkołą jaką znamy. Nasza edukacja była zamknięta w schemacie, poddana ocenianiu, wrzucająca nas na jeden poziom. Moja szkoła, a właściwie moje miejsce, zupełnie odstaje od tradycyjnego postrzegania szkoły i nauki. Tu codziennie widzę uśmiechnięte twarze zmotywowanych kursantów i łamię ich bariery językowe.

 

Co robi personel, by poziom nauczania był jeszcze wyższy ?

 

Nasza codzienność to spotkania z ludźmi, niezliczone rozmowy z Kursantami lub ich Opiekunami, dziesiątki szkoleń, setki materiałów edukacyjnych, tysiące nowych pomysłów. W sytuacjach kryzysowych, takich jak np. pandemia koronawirusa, potrafimy dostosować się do nowej rzeczywistości tak, aby zachować ciągłość kursów. W roku 2020 zakupiliśmy sprzęt i prowadziliśmy zajęcia w systemie zdalnym. Najszybciej jak to było możliwe wróciliśmy do prowadzenia zajęć stacjonarnych i szczerze mówiąc bardzo się cieszę,  ponieważ kocham swoją pracę i cieszę się, że mogę się codziennie spotykać z moimi kursantami.

 

Dziękuję za rozmowę

 

Facebook
Twitter
LinkedIn
Pinterest
Podcast Słubice